Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Wkrótce po brzeskiej cukrowni nie będzie śladu

Trwa likwidacja cukrowni w Brześciu Kujawskim. Do czerwca 2010 r. mają zostać zdemontowane linie produkcyjne i wyburzona część budynków.
Nie zdołano uratować ponad stuletniej cukrowni, która przynosiła niemałe zyski, zatrudniała 150 stałych pracowników i zasilała corocznie miejską kasę podatkiem w wysokości 700 tys. zł. Krajowa Spółka Cukrownicza podjęła decyzję o zamknięciu zakładu – jak tłumaczono – dlatego, że Unia zmniejszyła spółce limit produkcji cukru. Decyzja wywoływała protesty, bo cukrownia w Brześciu produkowała cukier najtaniej ze wszystkich zakładów w KSC.
Krajowej Spółce Cukrowniczej, jak przewiduje plan pomocy restrukturyzacyjnej, należą się unijne pieniądze za likwidację cukrowni. Konieczne jednak jest spełnienie warunku demontażu urządzeń produkcyjnych oraz budynków, które są nierozłączną częścią tych urządzeń.
– Wygasiliśmy produkcję – informuje Marek Sadowski, dyrektor zakładu. – Przyjęty jest plan demontażu linii produkcyjnych i wyburzeń niektórych budynków. Magazyny i budynki bez urządzeń – zostają. Linie do produkcji przekazywane są do innych zakładów.
W cukrowni pracuje obecnie 56 osób. Wśród nich 10 to pracownicy sezonowi, zatrudnieni na umowę o dzieło, którzy wkrótce opuszczą zakład. Pozostali zostaną do końca.
– 98 byłych pracowników skorzystało z tzw. programu dobrowolnych odejść – mówi Marek Sadowski. – Tylko 3 osoby zostały zwolnione.
Podczas negocjacji prowadzonych tuż przed likwidacją zakładu Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Cukrowniczego w brzeskiej cukrowni domagał się 108 tys. zł odprawy dla każdego pracownika, wypłaty nagród jubileuszowych do 2010 r. oraz do 5 tys. zł na przekwalifikowania. KSC proponowała po 70 tys. zł brutto odprawy, dodatkowo 4,5 tys. zł dla każdego, kto pracował w cukrowni ponad 5 lat.
Dyrektor Sadowski nie chce zdradzić, ile ostatecznie otrzymali pracownicy, którzy odeszli z zakładu. Podkreśla tylko, że były to większe kwoty, niż dostają pracownicy stoczni gdańskiej. Naciskany dodaje, że nie było niższych odpraw niż 60 tys.
Co stanie się z majątkiem pocukrowniczym? – W porozumieniu ze wszystkimi będę próbował pozyskać inwestora, który zechce odkupić pozostałą po cukrowni bazę – odpowiada Marek Sadowski. – Jest tu na miejscu gaz, oczyszczalnia ścieków, niedługo w bezpośrednim sąsiedztwie będzie autostrada. To dobre miejsce na inwestycje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

%d bloggers like this: