Jak podaje Gazeta Pomorska, do jej redakcji dzwonił czytelnik, który chciał zwrócić uwagę na stan targowiska w swoim mieście. – Tu jest okropnie! Sprzedawcy ustawiają łóżka polowe z towarem w błocie. Jest brudno i brzydko! – przekonywał. Mężczyzna podkreślał, że bardzo go dziwi przyzwolenie władz miasta na taki stan targowiska.
– Powinni jak najszybciej położyć na placu polbruk! Przecież w dzisiejszych czasach utwardzenie terenu to żaden luksus. I niech nikt mi nie mówi, że nie ma pieniędzy! Znalazły się na taras widokowy, powinny być na targowisko. Utwardzenie rynku to ważniejsza i bardziej potrzebna inwestycja!
Z argumentami Czytelnika zgadza się burmistrz Brześcia Wojciech Zawidzki. – Zgadzam się z opinią tego pana – przyznaje burmistrz. Podkreśla, że jemu też zależy, by utworzyć w miasteczku plac targowy z prawdziwego zdarzenia. – Niestety, niewiele możemy zrobić – wyjaśnia W. Zawidzki. Cały Brześć jest pod ochroną konserwatora zabytków, który decyduje, gdzie i co można zbudować oraz który teren można utwardzić. – Kiedy kilka lat temu przenosiliśmy targowisko z centrum w dotychczasowe to miejsce, prosiliśmy o pozwolenie na utwardzenie. Nie otrzymaliśmy zgody – wyjaśnia burmistrz. Gmina nie ma nawet pozwolenia na trwałe targowisko. Konserwator zgodził się tylko na czasowy handel w tym miejscu. – To cena, jaką płacimy za to, że miasto figuruje w rejestrze zabytków – dodaje burmistrz.
Pozostaje tylko zadać pytanie dlaczego Pan burmistrz nie pomyślał o tym przenosząc targowisko w pod wały i nie znalazł dla niego lepszego, stałego miejsca.
Póki co, władze miasta w najbliższym czasie zamierzają zastąpić drobnym kamieniem żużel pokrywający targowisko. Dzięki temu błoto powinno być mniejsze, a kurz mniej dokuczliwy. A w przyszłości plac targowy chcą przenieść w okolice dworca wąskotorówki.