Pragnęłam złożyć hołd wspaniałemu Papieżowi

Był to bardzo smutny, ale i najwspanialszy okres w moim życiu – wzajemna życzliwość, pomoc, bezinteresowność, poczucie wspólnoty. Chciałabym podzielić się wspomnieniami dotyczącymi przeżywania tego czasu w mojej parafii.

1 kwietnia 2005 r.

Gdy ogłoszono krytyczny stan zdrowia Papieża wierni zaczęli gromadzić się w kościele pod wezwaniem Św. Stanisława w Brześciu Kujawskim, by prosić o zdrowie i potrzebne siły dla Ojca Świętego. Cały kościół trwał na modlitewnym czuwaniu.

2 kwietnia 2005 r.

Około godziny 22 do mojej świątyni dotarła wiadomość o śmierci Papieża. Kończyły się właśnie modlitw w intencji zdrowia Ojca Świętego. Przerażająca cisza, smutek, skupienie, modlitwa, szloch, płacz – tak można opisać to słowami. Natychmiast rozległ się dźwięk dzwonów, a wiernych w kościele nieustannie przybywało. Parafianie tłumnie gromadzili się w świątyni, aby być razem w trudnych momentach. Trwali z bólem serca w modlitwie prosząc tym razem o życie wieczne dla zmarłego.

3 kwietnia 2005 r.

Nigdy nie zapomnę niedzieli Miłosierdzia Bożego. Wówczas została odprawiona uroczysta msza w intencji Ojca Świętego. Kiedy usłyszałam „Barkę”, ulubioną pieśń Papieża, nie mogłam opanować płaczu, szlochałam jak dziecko, a ze mną płakał cały kościół. To było wzruszające i niesamowite przeżycie. W tych dniach wszędzie odczuwało się modlitewny, żałobny nastrój. Przed figura znajdująca się obok kościoła ułożono setki zniczy w kształcie krzyża. Ponadto rozsyłano smsy z prośbą o modlitwę.

Chciałabym nadmienić, ze dzień przed pogrzebem Ojca Świętego modlitwa w parafialnej świątyni miała nieco inny charakter. Kiedy należało przekazać sobie znak pokoju, wyszliśmy z ławek i wędrowaliśmy po całym kościele, by wszystkim zgromadzonym uścisnąć dłoń, pozdrowić.

Następnie ze zniczami w dłoniach wyszliśmy na dwór, a tam chwytając się za ręce otworzyliśmy łańcuch, którym okrążyliśmy świątynie. W tym geście jedności trwaliśmy w modlitewnej zadumie, kierując swe serca i myśli ku Janowi Pawłowi II. Az trudno uwierzyć, ze z tych bolesnych chwil pozostały wspaniale wspomnienia.

Następnie w moim sercu zrodziła się potrzeba wyjazdu do Rzymu. Pragnęłam złożyć hold wspaniałemu Papieżowi. Ciężko pracowałam, by pozyskać fundusze na wycieczkę. Udało się!

We wrześniu stanęłam przy grobie Jana Pawła II. To tam uświadomiłam sobie nieopisana pustkę związana z odejściem Ojca Świętego. Czas pielgrzymki skłonił mnie do głębokich przemyśleń, rozważań, zadumy, wyciągnięcia pewnych wniosków. Miejsca te miały dla mnie szczególny wymiar. Tam zrozumiałam ogromna strategie tego niezwykłego człowieka.

Karolina Pińkowska

(Gazeta Wyborcza 31-03-2006)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: