Cukrownię w Brześciu Kuj. przed likwidacją uratować może tylko cud. – Taki, który odmieniłby serca lubelskiej części zarządu KSC.
– Ci ludzie bez skrupułów skreślili nasz zakład.
– Jestem gotowy na wszystko – powiedział Mirosław Pawłowski, rolnik z miejscowości Śmieły (gm. Izbica Kujawska). W minioną środę był w Przysieku. Wziął udział w konsultacjach społecznych na temat likwidacji brzeskiej cukrowni. Na pięciu hektarach uprawia buraki cukrowe. Boi się o przyszłość. – Co roku miałem pewny grosz z tej uprawy – dodaje. – Komu sprzedam buraki, jeśli zamkną „Brześć”? Mogę protestować!
Cukrownia jest wciąż oflagowana. Jej pracownicy myśleli o zaostrzeniu protestu, ale Tomasz Kotlewski ze Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Cukrowniczego, Oddział w Brześciu Kuj., uważa że szanse na uratowanie zakładu są nikłe.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dziś zbiera się Rada Nadzorcza Krajowej Spółki Cukrowej. Będzie mowa m.in. o wyniku konsultacji społecznych w podtoruńskim Przysieku. Projekt restrukturyzacji zakładający likwidację cukrowni w Brześciu, wszystkie związki plantatorów zaopiniowały negatywnie.
– Wynik konsultacji może doprowadzić do niewielkiej modyfikacji projektu, ale „Brześcia” przed likwidacją raczej nie uchroni – przyznał jeden z cukrowników. Zdaniem jego kolegów nadziei należy szukać gdzie indziej. Podobno wiceminister skarbu państwa – Krzysztof Żuk (były wiceprezydent Lublina, który zdaniem cukrowników wydał polecenie w sprawie likwidacji brzeskiego zakładu) może stracić nadzór nad przemysłem cukrowniczym. Rzekomo ma go przejąć Joanna Schmid, podsekretarz stanu w ministerstwie skarbu. W miniony piątek biuro prasowe resortu, informacji tej nie potwierdziło.
– Projekt przygotowany przez zarząd KSC zakłada pełen demontaż cukrowni w Brześciu – powiedział Jarosław Poniatowicz p.o. prezesa KSC. – Jest to związane z koncentracją produkcji i dostosowaniem potencjału KSC do potrzeb. Produkcja buraka cukrowego i cukru powinna skupiać się w czterech regionach Polski: na Kujawach, Lubelszczyźnie, Żuławach i w Zachodniopomorskiem. W rejonie Kujaw te zakłady, które zostaną, będą w stanie przerobić surowiec dostarczony przez miejscowych plantatorów. Jesteśmy na końcowym etapie restrukturyzacji. Model docelowy przewiduje pozostawienie siedmiu zakładów. W ostatniej kampanii pracowało 11 cukrowni. Zdaniem Poniatowicza rozwiązanie przewidujące likwidację „Brześcia” jest najkorzystniejsze ekonomicznie. Nie zgadza się z nim Wojciech Zawidzki, burmistrz Brześcia Kuj. Jeszcze miesiąc temu słyszał, że cukrownia ta znajduje się w pierwszej piątce. – Niech nikt bzdur nie opowiada, że chodzi o przesłanki ekonomiczne – mówi burmistrz.
Plantatorzy obawiają się też przesunięć surowca. – Ostatnia kampania trwała bardzo długo – powiedział Mieczysław Gęsicki, p.o. prezesa Okręgowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego w Bydgoszczy. – Jeśli plantatorzy, którzy dostarczali buraki do cukrowni w Brześciu będą musieli sprzedawać je teraz do Kruszwicy, to kampania jeszcze się wydłuży. Jeżeli korzenie przemarzną, spadnie wydatek cukru i rolnicy poniosą straty.
– Czuję się oszukany – twierdzi Marek Klimkiewicz, wójt gminy Boniewo. – Jestem rolnikiem, plantatorem buraków cukrowych i właścicielem akcji Polskiego Cukru. Firma podejmuje decyzje, które zagrażają bytowi tej spółki. One są karygodne, nieprzemyślane, podyktowane odwetem politycznym. Skutek może być taki, że za kilka lat spółka padnie, a moje akcje będą nic nie warte. W Polsce nie trzeba zamykać cukrowni. Na rynek zaczynają wchodzić bioetanole produkowane z buraków cukrowych, trzciny. Czy nie można tego robić?
Ostatnim etapem procesu redukcji będzie złożenie wniosku do Agencji Rynku Rolnego, która po weryfikacji, przekaże go do zaakceptowania przez Brukselę. Termin na złożenie wniosku upływa dziś.

(Źródło: Gazeta Pomorska, Dodano: poniedziałek, 31 marca 2008)